Pages

  • Strona główna
  • O mnie
  • Kontakt
Martosława

Witaj!

Witaj!
Marta, stawiająca swoje pierwsze kroki w dorosłości studentka architektury krajobrazu w Lublinie. Pochodzi ze śląska, a dokładniej z Jaworzna. Urodzona 19 października 1996 r. Uwielbia podróżować, czytać książki, fotografować, i namiętnie oglądać seriale. W życiu codziennym towarzyszy jej muzyka, wyobraźnia i kapryśna kotka imieniem Kluska. W czasie wolnym tworzy listy, albumy, czy inne handmadowo - scrapbookingowe stwory. Uważa, że jedyne co nas ogranicza to nasza wyobraźnia, a pojęcie 'beztalencia' praktycznie nie istnieje. Na swoim blogu pisze o sobie i o wszystkim co ją cieszy. Pokazuje swoje życie, inspiracje, hobby, twórczość. Ma nadzieję, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie i nie uśnie po pierwszej linijce tekstu ;)

Obserwatorzy

Home praca
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty

Ten o tym jak znalazłyśmy kolejną pracę w UK

Jakiś czas temu pisałam, że czekamy na telefon z drugiej firmy w sprawie szkolenia. Później pisałam, że zrezygnowałam ze szkolenia na rzecz koncertu Eda Sheerana... i po wielu przygodach wreszcie się udało! Minęło już ponad 3 tygodnie odkąd pracujemy w nowej pracy i to był obrót o 180 stopni. Ciężko było przestawić się ze zmiany dziennej na zmianę nocną, a tym bardziej na dwie prace... Tak... brzmi to trochę szalenie, ale przez przez te ostatnie 3 tygodnie postanowiłyśmy pracować w dwóch pracach. Najgorzej było to zgrać logistycznie, ponieważ jedna praca kończy się o 8 rano, a zaczyna o 8, ale dzięki uprzejmości naszej teamleaderki i fakcie, że nas lubi, to mogłyśmy przychodzić do pracy chwilę później a potem odpowiednio dłużej zostawać. 
Ciężko jest porównać do siebie obie prace, bo każda polega na czymś innych, chociaż zdecydowanie przyjemniej pracuje mi się w Waitrosie. W Cliperze pracujemy w grupie, nasza praca polega m.in. na rozpakowywaniu kartonów z ubraniami, wieszaniu ich na wieszakach na których łączymy ubrania w paczki, a następnie po powieszeniu ubrań i odpowiednim oklejeniu zawozimy je na odpowiednią linie która odpowiada danemu państwu.Jeśli chodzi o Waitrose to jest to voice picking i pomimo pracy głosem to praca jest bardziej urozmaicona, chodzimy po liniach i roznosimy produkty do odpowiednich sklepów, mamy kontakt z różnymi ludźmi i jest po prostu ciekawiej. Ciekawiej też wygląda sprawa wypłaty, ponieważ w Clipperze jest to najniższa krajowa czyli około 8£ na godzinę, a w Waitrosie jest to około 15£ + 1,5 stawki na nadgodzinach. 
Nie jesteśmy jednak aż tak szalone, żeby ciągnąc dwie zmiany przez cały czas, dlatego jeszcze około 1-1,5 tygodnia i wreszcie będziemy mogły się wyspać *.*
Buziaki,
M.

Ten o national insurance number (NINO)

Pisałam już wcześniej, że miałam umówione spotkanie w sprawie NINO (national insurance number), a w poprzednim poście wspomniałam, że już jestem po spotkaniu. Chciałabym przybliżyć trochę jak wyglądało to spotkanie, o co mnie pytano i jak je dostałam.
Moje spotkanie w revenue wywołało dość spore zamieszanie na magazynie i nie wiem na ile jest to prawdziwa informacja, ale  ponoć z 6 dziewczyn które były w tym miesiącu na spotkaniu w sprawie ubezpieczenia, ja jako jedyna dostałam swój numer na stałe, a reszta otrzymała tymczasowy numer ubezpieczenia. 
Samym spotkaniem stresowałam się przeokrutnie.... jak już wcześniej wspominałam bardzo mało używamy języka angielskiego i bałam się, że czegoś nie zrozumiem albo źle powiem i będzie to miało wpływ na to czy dostanę ubezpieczenie czy nie. Jeśli chodzi o dokumenty jakie ze sobą miałam był to zarówno dowód osobisty jak i paszport - wystarczy jeden z nich, ale pani w revenue powiedziała, że paszport jest lepszy. Oprócz tego miałam ze sobą umowę najmu mieszkania, umowę o pracę z agencji, list polecający i jednocześnie potwierdzający, że pracuję, dane kontaktowe do agencji i osoby która wystawiła nam taki list polecający, moje dane kontaktowe - adres, numer, i jeżeli byliśmy już kiedyś w UK, bądź jesteśmy od dawna, ale nie pracowalismy wcześniej, to nasz poprzedni adres zamieszkania (jeżeli byliśmy w uk wcześniej to zostaniemy zapytani o cel tej wizyty i nawet jeśli, tak jak w moim przypadku, były to wakacje u znajomych, to Pani i tak zapytała o adres). 
Jeżeli posiadamy drugie imię i jest ono wpisane w naszym paszporcie/ na dowodzie, bardzo ważne jest, aby wszystkie dokumenty - umowa najmu, list polecający, również posiadały wpisane oba imiona. U mnie w revenue był z tym problem, ponieważ w paszporcie mam wpisane drugie imię, a na dokumentach go zabrakło - mimo to Pani powiedziała, że wyjątkowo przymknie oko, ale żebym na przyszłość o tym pamięta (Pani w banku nie chciała przymknąć oka na ten błąd i nie udało mi się otworzyć konta, ponieważ na żadnym z dokumentów nie miałam wpisanego drugiego imienia - nawet na liście potwierdzającym spotkanie w revenue - z otwarciem konta musiałam poczekać na list z numerem nino). 
Całe spotkanie wspominam bardzo miło, ale odetchnęłam dopiero jak po około 3 tygodniach dostałam kopertę z numerem. Cała wizyta w revenue trwała około 40-50 minut. Po przyjściu do urzędu zostałam poproszona o list który otrzymałam pocztą, a po rejestracji dostałam numerek i miałam czekać na swoją kolej. Po zwolnieniu okienka zostałam zawołana do stanowiska, Pani się ze mną przywitała i zaczęło się całe spotkanie. Rozmawiałyśmy tak naprawdę o niczym, a w międzyczasie Pani wypełniała formularz, zbierała ode mnie dokumenty i kserowała je. Po wypełnieniu formularza Pani poprosiła mnie o sprawdzenie całości i ewentualne poprawienie literówek, po czym poszła zweryfikować moje dane i złożyć formularz. W czasie weryfikacji miałam wrócić do poczekalni i po około 15 minutach wrócił Pan, który powiedział, że wszystko jest i że teraz mogę czekać około 3 tygodni na decyzję.
Buziaki,
M




Ten o tym jak znalazłyśmy pracę w UK.

Po prawie trzech tygodniach wreszcie udało nam się znaleźć pracę! Pomimo tego, że Milton to miasto magazynów i normalnie rok w rok pracy jest mnóstwo, to trafiłyśmy akurat na okres w którym zamknięto ogromny magazyn tesco i tamci wszędzie mają pierwszeństwo...
Z jednej strony mogłyśmy skorzystać z pięknej pogody, opalać się, spędzać popołudnia nad jeziorem, a z drugiej już rozglądałyśmy się za powrotnym transportem do polski i podliczałyśmy straconą kasę....
Ale wreszcie się udało! Magazyn do którego trafiłyśmy, jest potocznie zwany Polandią, na palcach u obu rąk mogę wyliczyć osoby, które mówią po angielsku, z jednej strony ma to swoje plusy, ale z drugiej po tygodniu pracy tutaj i używania wyłącznie języka polskiego czuje się jak debil kiedy ktoś zapyta mnie o coś po angielsku, a ja dukam pojedyncze słówka, albo niezgrabne zdania... Ale może od początku... 

O pracy powiedziała nam znajoma - nie jest to jakoś super płatna praca, bo dostajemy najniższą krajową, ale na początek lepsze to niż nic. Po maratonie rejestracji w agencjach już wiemy, że najlepiej na początek rejestrować się w agencjach, które swoje biuro mają bezpośrednio na magazynie.
Po umówieniu się na spotkanie w Clipperze (nazwa naszej firmy) zostałyśmy zaproszone na spotkanie gdzie wypełniłyśmy formularze
z danymi jak imię, nazwisko, adres (najlepiej angielski i najlepiej jest mieć umowę najmu przy sobie), doświadczenie, ukończone szkoły, czy numer konta bankowego i nino (national insurance number). Jeśli chodzi o naukę, to najlepiej powiedzieć, że już się ukończyło szkołę
i raczej nie wspominać, że praca ma być tylko na wakacje - jeśli pracodawca ma dużo chętnych to raczej niechętnie zadzwoni do osób, które za dwa miesiące się zwolnią. Co do doświadczenia myślałam, że byłam na gorszej pozycji od dziewczyn, bo moje doświadczenie w pracy w uk było zerowe - ale Travis powiedział, że nie ma problemu jeśli wpiszę pracę z Polski. Nie posiadam jeszcze nino, ale wystarczyło pokazać list z Revenue i powiedzieć kiedy mam spotkanie w sprawie ubezpieczenia, (dlatego dobrze jest wcześniej zadzwonić i umówić się na spotkanie), a co do konta, to nie było mowy o podaniu numeru którejś z dziewczyn, dlatego wypłatę dostaje w czekach dopóki nie otworzę swojego konta.
Kilka dni temu byłyśmy jeszcze na jednym takim spotkaniu w innej firmie, i tam przyjmowała nas polka - Kasia, która pozwoliła mi wpisać numer konta którejś z dziewczyn - więc w takim przypadku warto po prostu  zapytać. Po wypełnieniu formularzy dostałyśmy test sprawdzający naszą znajomość języka angielskie, ale spokojnie, nie był to test który miał wykazać czy znamy perfekcyjnie czasy czy napisać wypracowanie, ale były to proste zadania matematyczne, albo proste polecenia na zasadzie 'zakreśl w kółko wszystkie kwadraty', albo 'podkreśl dwa traktory'. Potem Travis sprawdził nasz test i przeprowadził z nami 'rozmowę kwalifikacyjną' - zapytał jak się czujemy, dlaczego przyjechałyśmy do uk, na jakiej zmianie chcemy pracować czy od kiedy chcemy zacząć - była to luźna rozmowa, która miała sprawdzić naszą komunikatywność. Takie testy i krótka rozmowa o niczym to standard przy rejestracji w agencjach, ale nie ma się czym aż tak stresować.
Trafiłyśmy akurat na dzień w którym odbywało się szkolenie wstępne, więc dostałyśmy propozycję, aby uczestniczyć w nim już dzisiaj. Na szkoleniu został nam puszczony film opowiadający w skrócie o firmie i o zasadach panujących na magazynie, po czym dostaliśmy do rozwiązania test, który potem wspólnie sprawdzaliśmy, a po weekendzie mamy przyjść na 2 godzinne szkolenie bhp i już zacząć pracę. 
Jeśli chodzi o drugą firmę - Waitrose, to od razu przy rejestracji dostałyśmy książeczkę i test bhp, który miałyśmy wypełnić, ale nawet nie jestem pewna, czy ktokolwiek to sprawdzał, a teraz mamy czekać na telefon z agencji gdzie podadzą nam termin 3 dniowego szkolenia.
Jak widzicie cały proces rekrutacji nie jest zbyt skomplikowany i nawet szybko trwa. Jeśli nie czujecie się pewnie w języku, to przy odrobinie szczęścia możecie trafić na polaków, którzy Wam pomogą, albo sami możecie pomóc swojemu szczęściu i np poszukać takiej pracy, gdzie prowadzą szkolenia w różnych językach (np. New Look).
Buziaki,
M.

Subskrybuj: Komentarze ( Atom )

Instagram

Archiwum

  • ▼  2018 (17)
    • ▼  listopada (2)
      • Ten o wycieczce do Londynu
      • Ten o wyjeździe do Brighton
    • ►  października (1)
    • ►  września (2)
    • ►  sierpnia (2)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2017 (56)
    • ►  grudnia (2)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (1)
    • ►  września (3)
    • ►  sierpnia (8)
    • ►  lipca (6)
    • ►  czerwca (6)
    • ►  maja (9)
    • ►  kwietnia (7)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (5)
    • ►  stycznia (5)
  • ►  2016 (75)
    • ►  grudnia (25)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (6)
    • ►  września (10)
    • ►  sierpnia (7)
    • ►  lipca (7)
    • ►  czerwca (4)
    • ►  maja (5)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2015 (44)
    • ►  grudnia (24)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (4)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (1)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (5)
  • ►  2014 (19)
    • ►  sierpnia (3)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (5)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2013 (120)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (5)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (7)
    • ►  lipca (15)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (11)
    • ►  kwietnia (7)
    • ►  marca (11)
    • ►  lutego (12)
    • ►  stycznia (28)
  • ►  2012 (99)
    • ►  grudnia (24)
    • ►  listopada (44)
    • ►  października (29)
    • ►  września (2)
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Distributed By My Blogger Themes | Designed By BThemez