Ten o nocy klutury 2017.


Ten rok akademicki był wyjątkowo intensywny nie tylko ze względu na zajęcia, ale również dlatego, że wzięłam udział w paru wydarzeniach realizowanych w przestrzeni miejskiej. Jednym
z takich wydarzeń była noc kultury, na którą przygotowywaliśmy kilka instalacji. 
Tegoroczna Noc Kultury była wyjątkowa nie tylko przez fakt, że Lublin w tym roku obchodzi 700-lecie. 
Centrum miasta zalała fala kolorów, muzyki
i ludzi, wystarczyło przejść kilka uliczek w bok od ścisłego centrum i już mogliśmy znaleźć się
w innym świecie. Na ulicy Kowalskiej zawieszone w powietrzu meduzy kołysały się w rytm muzyki retro, płynącej z ustawionej na tej ulicy sceny,
a po zmroku zaczęły świecić. 


 

Na ulicy Furmańskiej furorę robiły lampiony 
z papieru w kształcie ryb i innych morskich stworzeń, składające się na instalację "Stworzenie Świata". Ryby płynęły w powietrzu między kamienicami, zaczepione były o korony drzew, czy spoczywały na podwórkach między kamienicami. Z tyłu placu Zamkowego, na skwerach, wyrosły fantazyjne kwiaty - lampiony i kokony. Żałują, że nie miałam tyle czasu, aby uczestniczyć również w tworzeniu lampionów, ale cieszę się, że udało mi się brać udział przy tworzeniu pozostałych dwóch instalacji, w których tworzenie był zaangażowany instyt architektury krajobrazu KUL - bramy kwiatowej i kokonów. 

Instalacje warte zapamiętania pojawiły się też na staromiejskim trakcie królewskim. 
W Bramie Krakowskiej pulsowała dyskotekowa kula, a elewacja Trybunały Koronnego kipiała zaś od różowych balonów. Moimi ulubionymi
instalacjami był przepiękny łapacz snów który zawisł nad ulicą Bramową i bajeczne balony,
w których koszach siedziały lalki patrzące z góry na tłum ludzi płynący ulicą Grodzką. 

Noc Kultury była pełna kontrastów. Mogliśmy oklaskiwać muzyków grających na duże scenie, albo dać się zauroczyć klimatycznemu spektaklowi lalkowemu, prezentowanemu przez osoby stojące po prostu we wnęce staromiejskiej kamienicy. Na każdym kroku na uczestników czekały atrakcje, nie tylko wielkoformatowe, ale też drobne takie jak motylki origami rozrzucone na schodach. 

3400 gerberów, 600 anturium, 500 liści aspidistry, 20 kg drutu, 9h wieszania stelaża
i siatki, 12h drutowania kwiatów, 9h wieszania... było warto. Mimo tylu atrakcji, instalacji
i występów, Lublinianie zakochali się w instalacji z gerberów i anturium, które zmieniły Bramę Rybną w ogród. Każdy chciał mieć zdjęcie na ich tle, chociaż niektórzy nie dowierzali, że patrzą na żywe kwiaty. 



Cieszę, że miałam okazję brać udział
w organizacji Nocy Kultury i stworzenia jednych z najchętniej odwiedzanych i fotografowanych instalacji. Była to nie tylko dobra zabawa ale pewnego rodzaju praktyka i doświadczenie. Nie mogę się doczekać przyszłorocznych przygotować i tego, co możemy stworzyć! 

Jak Wam się podoba?

Buziaki,
M.

CONVERSATION

5 komentarze:

  1. Jak to pięknie wyglądało :) Zazdroszczę widoku na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wspaniałe wydarzenie, oby więcej takich:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale pięknie, super, że mogłaś wziąć udział w takim wydarzeniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam takie wydarzenia! super zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  5. Lublin jakoś szaro mi się kojarzył, ale podczas Nocy Kultury był przepiękny :)

    OdpowiedzUsuń

Hej!
Cieszę się, że wpadłeś na mojego bloga i będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz komentarz. Jeśli coś Ci się nie podoba, bądź masz jakieś uwagi to napisz mi to tutaj bądź w mailu, zobaczymy co da się z tym zrobić. Dziękuje za wszystkie komentarze i obserwacje! ♥