Środy wspomnień: ten o Warszawie (cz. 2).

Środa. Kolejna środa, a to oznacza kolejną dawkę zdjęć i wspomnień. Na tapecie ponownie zatłoczona i głośna stolica. Na czym to ja ostatnio skończyłam... ? A tak... "dzień drugi dobiegł końca, a na poniedziałek znowu miałyśmy zaplanowane z kuzynką zwiedzanie".

Widok na stadion narodowy i most Świętokrzyski z ogrodów BUW-u
 Dzień trzeci, poniedziałek. Koło południa niespiesznym krokiem wyszłyśmy
z mieszkania i jako pierwszy za cel obrałyśmy Tiger... uwielbiam ten sklep za asortyment
i ceny, ale o tym kiedy indziej :) Po drobnych zakupach w Tigerze udałyśmy się na pałac kultury. Wspominałam już o swoim uwielbieniu wież widokowych ? Wjechanie na PKiN od dawna było takim moim małym marzeniem, a zimą niestety przez złą pogodę mi się to nie udało. Tam z góry rozciąga się piękny widok na Warszawę, fajną opcją są plansze z podpisanymi miejscami, które umożliwiają skojarzenie sobie co gdzie jest.
Z godzinę, jak nie więcej zajęło nam obejście całego tarasu widokowego i lokalizowanie sobie różnych miejsc. Po zejściu z tarasu, czułam się usatysfakcjonowana, i warto było czekać tyle czasu :)


Rondo ONZ
  Kolejnym punktem wycieczki były ogrody na dachu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Jest tam naprawdę ślicznie i aż przyjemniej byłoby się uczyć przebywając w takim otoczeniu! Ogrody są dość ciekawym punktem zwiedzania, a dodatkowo z mini tarasików również mamy piękne widoki :) 
Co dalej... hmmm... dalej poszłyśmy na sushi do "otosuski: na Nowym Świecie. Chciałam kiedyś spróbować sushi, spróbowałam i wiem, że się nie polubimy... za dużo glonów, za dużo surowej ryby, hah, za bardzo marudzę? Może z wędzoną rybą byłoby lepiej... ? Musze to kiedyś sprawdzić. 
Nie wiem czemu, ale czas bardzo szybko nam minął. Wracając już do domu byłyśmy padnięte, ale szczęśliwe, znowu... ale co innego można powiedzieć kiedy dzień mija tak fajnie w dobrym towarzystwie ? 

No i dzień czwarty, wtorek... tu niestety nie było czasu na zwiedzanie ani na spacerki, ale przed odjazdem zdążyłam się jeszcze spotkać na chwilę w ślicznym parku Szczęśliwickim z Ankyl. Ania jest przesympatyczną osóbką i chociaż za bardzo nie miałyśmy czasu lepiej się poznać, to i tak miło spędziłyśmy czas :) 

I to koniec środowych wspomnień o Warszawie! Następnym razem będzie pora na Kraków. Zapraszam.
Buziaki,
M.
Środy wspomnień:
  1. Ten o Warszawie (cz. 1).


CONVERSATION

6 komentarze:

  1. 3 lata jestem w Warszawie, a do ogrodów w BUWie jeszcze nie doszłam :c

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja chyba się powtórzę, że w Warszawie jeszcze nie byłam i bardzo tego żałuje :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogrody na dachu zaciekawiły mnie na tyle, że aż zaczęłam grzebać w Internecie żeby znaleźć więcej zdjęć. Jak będę w Warszawie to na pewno to miejsce będzie punktem obowiązkowym :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo tam ładnie, muszę się w końcu wybrać do stolicy :P Odwiedziłam już wiele stolic ale tej swojej jeszcze nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kraków! ;p jak zaczynałam studia to obiecywałam sobie, że poznam jego każdy zakątek. ale, okazało się, że jestem leniwym człekiem, którego aktywność po uczelni ogranicza się do zrobienia zakupów i zaszycia się w mieszkanku z herbatą...

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm, chyba nie chcę wspominać akcji z Tigerem... ale sushi to bym zjadła *.* może się dziś wybiorę z Mateuszem? w końcu jestem po wypłacie :D chętnie też bym się wybrała do tych ogrodów.. musi być tam pięknie :)

    OdpowiedzUsuń

Hej!
Cieszę się, że wpadłeś na mojego bloga i będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz komentarz. Jeśli coś Ci się nie podoba, bądź masz jakieś uwagi to napisz mi to tutaj bądź w mailu, zobaczymy co da się z tym zrobić. Dziękuje za wszystkie komentarze i obserwacje! ♥