Weekendowe DIY: ten o tym, jak zrobić bazę do albumu 1.

Odkąd w sierpniu 2015 roku opublikowałam post z moim pierwszym albumem, dostałam trochę pytań 'jak zrobiłaś to' 'jak zrobiłaś tamto'. Bardzo cieszyły mnie te pytania, ponieważ komuś nie tylko podobała się moja praca, ale również ten ktoś został przeze mnie zainspirowany
i zapragnął zrobić coś sam. Po takiej pierwszej wiadomości wymyśliłam sobie, że opublikuję serię postów, w której bliżej pokażę co i jak. Oczywiście zaraz wzięłam się za robienie kolejnego albumu i zdjęć, ale nie wiedzieć czemu żaden post się nigdy nie ukazał, chociaż mam zdjęcia do praktycznie wszystkich zagadnień jakie chciałam przedstawić... 
Początkiem kwietnia, kiedy pojechałam do Warszawy, moja kuzynka poprosiła mnie o pokazanie jak zrobić taki albumik. Chyba nie muszę mówić, jakie to miłe uczucie dzielić się z kimś hobby
i patrzeć jak tworzy swoje małe cudo ? Sylwia była też osobą dzięki której wreszcie się zmobilizowałam i powstał ten post, oraz inne o tej tematyce. 

 W sieci możemy znaleźć wiele tutoriali dotyczących albumów, ja jednak skupiam się na tym, aby moje albumy były trwałe, a okładka odporna np na zagięcia. W efekcie końcowym moje okładki
w ogóle nie wyglądają jakby były zrobione z kartonu i serwetki, a i spotkałam się z opinią, że wyglądają jak kupne.
Robiąc pierwsze albumy starałam się znaleźć formę i metodę odpowiednią dla siebie i tak teraz mam gotowy schemat, dzięki któremu praca idzie mi dużo sprawniej. Oprócz tej formy którą robię zazwyczaj, mam jeszcze jedną po którą sięgam rzadziej, i dwie inne, które testowałam
w listach, a które niedługo przerobię na wersje albumową. 

Dzisiaj zacznę  od bazy, której nie robię zbyt często, ale jest ona najłatwiejsza do zrobienia, ponieważ nie posiada zbyt wielu elementów,
i najprościej jest wkleić harmonijkę do kart.

Potrzebne materiały to: 
-klej wikolowy,
-nożyczki, 
-skalpel/nożyk do tapet
-taśma dwustronna/taśma malarska (nie jest konieczna, ale przydatna)
-ołówek, gumka, pędzelek do kleju, linijka (najlepiej metalowa)
-grubszy karton (ale nie za gruby, mniej więcej grubość pudełka do pizzy), blok a3, cieńszy karton (np: tył od bloku) 


Zaczynamy od wycięcia z kartonu prostokątów - dwóch większych (boki albumu) i jednego wąskiego (grzbiet). Wielkość kartoników zależy od tego, ile zdjęć chcemy umieścić na jednej stornie lub czy jesteśmy w stanie okleić naszą serwetką większą powierzchnię. Album, który jest pokazany na zdjęciach będzie miał okładkę z brytyjską flagą, dlatego nie mógł być zbyt duży, ponieważ ograniczała mnie wielkość serwetki. Ścianka boczna ma 17 x 17,5 cm, a grzbiet 3,5 x 17 cm


Następnie wszystko pokrywamy warstwą kleju, musimy dobrze pokryć całą powierzchnię, ponieważ późniejsze ubytki kleju mogą być widoczne przy nakładaniu serwetki np w postaci pęcherzy. 


Przyklejamy docięte kartoniki.
Jeśli mamy gruby karton, to po oklejeniu go bezpośrednio kartkami mogą być widoczne żłobienia w kartonie, i o ile uda nam się to zamaskować na okładce pod warstwą serwetki i lakieru, tak
w środku może to wyglądać nieestetycznie. 


Ponownie smarujemy całość warstwą kleju. 
Od pewnego czasu przestałam praktykować taśmę dwustronną, ponieważ pod wpływem suszenia serwetek suszarką, klej z taśmy zwyczajnie puszczał, robił się bardzo gorący, i nie raz się poparzyłam. 


Na kartkę a3 naklejamy nasze elementy, pamiętając o zachowaniu odstępu pomiędzy grzbietem
a bokami, te przerwy ułatwią nam otwieranie i zamykanie naszego albumy. Wystające poza okładkę części zaginamy to środka i wklejamy. Jeśli mamy problem z dopasowaniem do siebie okładek, lub chcemy mieć pewność, że wszystko będzie prosto, możemy sobie pomóc taśmą malarską i uprzednio posklejać ze sobą elementy, a potem je okleić. Taśma malarska ma tak słaby klej, że spokojnie możemy przesuwać tekturki kiedy coś będzie nie tak, nie niszcząc ich przy tym. Taśma malarska dodatkowo pomoże nam sprawdzić, czy odstępy pomiędzy elementami są równe, jest to ważne, jeśli chcemy, aby nasz album był równy.
Kiedy przykleimy już w środku wszystkie zagięte elementy naklejamy na to dociętą do brzegów kolejną kartkę, maskując tym samem wcześniejsze zagięcia. 


I tak oto prezentuje się nasza gotowa baza (nie zwracajcie uwagi na tą łatkę na środku, została przyklejona, ponieważ zaczęłam już tworzyć okładkę, a to jej element :)). 

I na dzisiaj to tyle, mam nadzieję, że uda mi się regularnie, co weekend, dodawać posty
o tworzeniu albumów. W przyszłym tygodniu zapraszam na post o okładce :) 
A na wszelkie pytania chętnie odpowiem w komentarzach, lub w mailu.
Miłego weekendu!

Buziaki,
M.

CONVERSATION

2 komentarze:

  1. Tak, bazy to zdecydowanie najfajniejszy element tworzenia albumu :D ja bazę stworzyłam, nawet tę przeklętą harmonijkę i dalej tak sobie leży mój album niedokończony... nie mam do tego weny :( Za to już wywołałam górskie zdjęcia do albumu z jelonkami :D

    I tak, też uwielbiam tekturki 3D <3 i dużo fajniej się je robi niż torty xd

    OdpowiedzUsuń
  2. solidna baza jest, zaraz będzie piękna okładka i cudowna zawartość jak Cię znam ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń

Hej!
Cieszę się, że wpadłeś na mojego bloga i będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz komentarz. Jeśli coś Ci się nie podoba, bądź masz jakieś uwagi to napisz mi to tutaj bądź w mailu, zobaczymy co da się z tym zrobić. Dziękuje za wszystkie komentarze i obserwacje! ♥