Home sweet home.
Witajcie!
Późnym wieczorem w poniedziałek byłam już w domu i chociaż nie ma to jak wyspać się we własnym łóżku i posiedzieć we własnych czterech ścianach, to szkoda było mi trochę wyjeżdżać ze Świętych Lasek :((
Wesele ogólnie było udane i bawiłam się świetnie. Co prawda do Warszawy nie udało nam się zajechać, ale zobaczyłam kawałeczek Skierniewic :) Podróż do domu była długa i męcząca, ale nie aż tak jak powrót do szkoły. Po opuszczonych trzech dniach nie wiedziałam co najpierw tknąć i za co się zabrać ale powiedzmy, że dałam radę.
Zbliża się koniec drugiego tygodnia nauki, a ja czuję jakbym chodziła do szkoły już cały semestr a nie kilkanaście dni - wszystkiego mam po kokardy-.-' Naprawdę odetchnę z ulgą kiedy wrzesień się już skończy. Pomijając moje paplanie o 'wspaniałym roku' itd, to chyba najwyższy czas obudzić się, przestawić z trybu 'nocnego' na 'dzienny' i wpaść w szkolną rutynę... Może tak uda mi się przetrwać do świąt? :(
| Z kuzynką po kilku godzinach snu lekko przymulone, poprawiny ;) |
| Jedno z moich ulubionych zdjęć :D Panna młoda miała cudowną sukienkę *.* |
Nie wiem czemu, ale strasznie mi się ono podoba : P |
Buziaki,
M.




