Ten o studiach.

 Nieoficjalnie mogę powiedzieć, że mam już wakacje, oficjalnie będę mogła to powiedzieć dopiero 15 lipca. Ale w tym momencie nie chce się skupiać na oficjalnej czy nieoficjalnej wersji, ale chce się skupić na samym fakcie, że pierwszy rok studiów już za mną. 
 Nigdy specjalnie nie kryłam się z tym, że na studia iść nie chciałam, a przynajmniej nie w tym roku. Czy żałuję swojej decyzji ? Nie. Czy do końca jestem zadowolona ? Nie. 
 7 lipca, czyli dokładnie rok temu, napisałam, że mam 18 lat  i nie potrafię się zdecydować,
a dorosłość ssie. W tym momencie mam lat 19, nie potrafię się zdecydować, a dorosłość dalej ssie - w tej kwestii się nic nie zmieniło. W takim razie co się zmieniło ? 
Zmieniło się moje podejście.  
 Z jednej strony nie chciałam studiować czegoś dla samego studiowania i posiadania papierka, a z drugiej strony nic szczególnie nie przykuło mojej uwagi, więc tak właśnie padło na architekturę krajobrazu, która poniekąd wiąże się z tym co lubię robić - z tworzeniem. 
 Po pewnym czasie zaczęło mi się to nawet podobać - projekty, tablice inspiracji, nauka
o zwierzątkach czy zasady projektowania. Na zajęcia chodziłam uśmiechnięta i naładowana pozytywną energią. Niejednokrotnie było ciężko - np z rozszerzoną matematyką, ale się nie poddawałam. W sumie nawet nie zauważyłam, kiedy nadeszła sesja i kiedy było już po, i sama siebie zaskoczyłam kiedy z matematyką poszło mi tak dobrze. 

Drugi semestr był krótki i intensywny, można powiedzieć, że trochę przytłaczający
i pozwoliłam sobie za bardzo zwolnić
i wyluzować. Końcówka była ciężka, przestałam się wyrabiać z terminami i zawaliłam parę spraw na własne życzenie, ale otrzymałam wielkie wsparcie i doping od bliskich mi osób, co pozwoliło mi pozbierać się do kupy i ogarnąć całą sytuację - w efekcie po kilku małych potknięciach wyszłam na prostą, a do mojego indeksu trafiły całkiem fajne oceny. 
 Początkiem roku akademickiego zostałam wybrana starościną roku, co pozwoliło mi doświadczyć studia pod trochę innym kątem - nie zliczę wszystkim meili i telefonów wymienionych z wykładowcami i dziekanatem, papierków, informacji czy rozmów z Panią
w dziekanacie, ale powiem Wam, że to całkiem fajne doświadczenie. Niejednokrotnie czekając na listę z ocenami słuchałam narzekań wykładowców czy też mogłam z nimi porozmawiać od tak - na inny temat niż przedmiot który wykładają, i tak okazywało się, że facet, który jest zawsze 'sztywny', tak naprawdę ma całkiem fajne poczucie humoru, jest otwarty na propozycje studentów i bardzo chętnie przeniesie nam zajęcia przed świętami, żebyśmy mieli więcej wolnego, a Pani, która wydaje się być 'zimna
i oschła', tak naprawdę jest bardzo sympatyczna i po cichutku naciąga nam czasami punkty z kolokwium.


 Mój kierunek nie jest licznym kierunkiem, nie ma nas sto czy dwieście osób, zaczynało nas raptem pięćdziesiąt kilka osób, a do końca dotrwało trochę ponad trzydzieści. Nigdy nie miałam problemu z poznawaniem ludzi, tak i tu szybko znalazłam osoby z którymi spędzałam czas. Wiadomo, czasami wybiera się dobrze, czasami źle i nawet jeśli na początku nie do końca wybrałam dobrze, tak z czasem zostały przy mnie osoby z którymi świetnie się dogaduje, możemy sobie ufać, fajnie spędza nam się czas, pomagamy sobie, wzajemnie się wspieramy
i dopingujemy. Nie zabrakło zawistnych, bezczelnych i bezmózgich osób, które za swoją porażkę obwiniają Ciebie, zamiast szukać problemu w swojej osobie, a kiedy Ty się potkniesz, śmieją się za plecami i cieszą z Twojego niepowodzenia. Ale wiecie, karma wraca, a do studiowania jednak trzeba dorosnąć i dojrzeć w pewnym stopniu. Biorąc wszystko do siebie i płacząc z najdrobniejszego powodu daleko nie zajdziemy.

Studiowanie w pewnym stopniu jest fajnym doświadczeniem, nauczyłam się wielu ciekawych rzeczy, mój poziom rysowania znacznie się poprawił, poznałam wiele ciekawych ludzi, miałam okazje robić różne rzeczy w ramach koła naukowego i zobaczyłam kilka fajnych miejsc. Ale studia to też wyrzeczenia, zmęczenie i ciężka praca, dlatego nie jest to dla każdego. 

Czytając ponownie mój post z poprzedniego roku, dalej nie potrafię odpowiedzieć sobie na nurtujące mnie wtedy pytania. Nie wiem czy dobrze wybrałam idąc na studia, na ten kierunek, wyprowadzając się... ale tak jak pisałam na początku - zmieniłam podejście, i chociaż nie potrafię się zdecydować, a dorosłość ssie, to chyba teraz jestem odważniejsza i pewniejsza
w swojej decyzji, że chociaż trochę błądząc i stąpając po omacku, z całą moją niepewnością, chce podejmować decyzje, dobre czy złe, ale chce,żeby były moje, niewymuszone i nie dlatego, że tego wymagają ode mnie ludzie. 

Pierwszy rok studiów już za mną, i z niecierpliwością czekam na kolejny. 
Buziaki,
M.

CONVERSATION

1 komentarze:

  1. starościna roku, hohohoh! fejm na kulu! :D ciesz się teraz wakacjami, odpoczywaj i nie myśl zbyt dużo :)

    OdpowiedzUsuń

Hej!
Cieszę się, że wpadłeś na mojego bloga i będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz komentarz. Jeśli coś Ci się nie podoba, bądź masz jakieś uwagi to napisz mi to tutaj bądź w mailu, zobaczymy co da się z tym zrobić. Dziękuje za wszystkie komentarze i obserwacje! ♥