Ten o Bieszczadach. Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku.

Głównym celem naszej wizyty w Sanoku było Muzeum Beksińskiego, ale po drodze wstąpiliśmy do Muzeum Budownictwa Ludowego, czyli największego w Polsce skansenu. 

 W Parku odtworzono typowe układy zabudowy wsi
i zagospodarowania zagród gromadząc ponad 100 obiektów z okresu XVII do XX wieku. Obok budynków mieszkalnych, mieszkalno - gospodarczych
i gospodarczych, w Parku znajdują się obiekty sakralne (kościoły, cerkwie i kapliczki), budynki użyteczności publicznej (szkoła wiejska, zajazd) oraz obiekty przemysłowe (młyn wodny, wiatraki, kuźnie). Zarówno świątynie jak i większość budynków mieszkalnych oraz gospodarczych, posiadają w pełni urządzone i udostępnione do zwiedzania wnętrza (m.in. warsztaty rzemieślnicze: tkackie, garncarza, kołodzieja, wytwórcy drewnianych łyżek, koszy wiklinowych itp.). Park jest podzielony na sektory, które reprezentują poszczególne grupy etnograficzne (Bojkowie, Łemkowie, Pogórzanie i Dolinianie).
Dodatkową atrakcją dla zwiedzających są czynne pracownie jak np: zegarmistrz, krawiec, pracownia ikon czy ceramiki, w których możemy obserwować proces powstawania danych rzeczy lub np: naprawę zegarów. 

 Odkąd pamiętam w domu pojawiały się 'starocie'. Lampy naftowe, ramki, mleczniki, cukiernice, walizki, czy wszelkiej maści pudełeczka zawsze gdzieś znalazły swoje miejsce, a jakiś czas temu mama zaczęła przerabiać i odnawiać stare meble. W ten sposób w moim pokoju znalazł się na przykład stary stół kuchenny ze stolnicą przerobiony na biurko z dodatkowym blatem, czy fotel wystany jeszcze w PRLowskiej kolejce. Bardzo polubiłam te starocie i wielką radość sprawia mi odwiedzanie pchlich targów czy takich miejsc jak skansen, a także możliwość zobaczenia jak kiedyś mieszkali ludzie i z jakich przedmiotów korzystali. 

Bardzo lubię połączenie nowego ze starym, zabawę we wkomponowywanie rzeczy z innych czasów w teraźniejsze otoczenie, czy znajdowanie dla takich przedmiotów nowych zastosowań. Zawsze kiedy odwiedzam targi staroci, muzea czy skanseny mam ochotę połowę rzeczy przywlec ze sobą do domu. 








 


Część chat była otwarta dla zwiedzających, przed kilkoma siedzieli pracownicy skansenu
i otwierali je kiedy przychodzili zwiedzający, ale niestety spora część chat była zamknięta,
a możliwość wejścia do środka była tylko z przewodnikiem. Do kilku chat udało mi się jednak zaglądać przez okno i zrobić parę zdjęć, z czego się cieszę, ponieważ nie często mam okazje oglądać takie przedmioty np na pchlich targach. 





Zwiedzanie umilała muzyka, którą na Galicyjskim Rynku wygrywał starszy pan. Swoją drogą ów Pan był bardzo miłym rozmówcą i opowiadał ciekawe historie o ludziach którzy kiedyś mieszkali w tych domach.

 


Buziaki,
M.

CONVERSATION

2 komentarze:

  1. Prześliczne zdjęcia! Te detale i uchwycony moment!

    OdpowiedzUsuń
  2. ojej, chciałabym rzucić wszystko i jechać w Bieszczady ♥ śliczne zdjęcia, czasem mi tęskno do pięknych zakątków Polski, a tych górach nie bywałam zbyt często :)

    OdpowiedzUsuń

Hej!
Cieszę się, że wpadłeś na mojego bloga i będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz komentarz. Jeśli coś Ci się nie podoba, bądź masz jakieś uwagi to napisz mi to tutaj bądź w mailu, zobaczymy co da się z tym zrobić. Dziękuje za wszystkie komentarze i obserwacje! ♥