Ten o biało - czarnej choince. Blogmas #20

Zdarzyło się pare razy, że mieliśmy okazję mieć na święta w domu żywą choinkę. Pięknie wyglądającą, pachnącą lasem i robiącą 'tą atmosferę'. Delikatne gałązki uginały się pod naporem ozdób, a wieczorem, lampki prześwitujące spomiędzy igieł tworzyły ciekawe wzory na ścianie. Zdarzyło się, że na święta
w naszym domu gościły dwie choinki. Sztuczna witała gości w pokoju z kominkiem, a żywa czekała na nich w salonie. Ja osobiście bardzo to lubię i nie mam nic przeciwko temu. Uwielbiam kiedy dom jest przyozdobiony i na każdym kroku znajduje się małą ozdóbkę, która przywołuje na naszej twarzy uśmiech. Minimalizm minimalizmem, ale trochę 'tego świątecznego kiczu' nie zaszkodzi. W moim domu praktycznie każde pomieszczenie jest przyozdobione, ale najwięcej jest tego właśnie w salonie
i w pokoju z kominkiem, a także w kuchni
i w moim pokoju. 
A przechodząc do sedna sprawy... a raczej gwoździa programu...
Gwiazdą dzisiejszego wieczoru jest moja mała, biała i wymarzona choinka z czarnymi ozdobami. Dość nietypowa jak na święta, kojarząca się bardziej z designerskimi wnętrzami, czy okładkami gazet. Stwarza wrażenie eleganckiej
i poważnej, raczej nie dla dzieci, nie dla rodzinnej atmosfery, nie dla świątecznego klimatu. Ale jest - moja i wymarzona. Rok temu kiedy zobaczyłam na vlogach jak jedna z blogerek zmaga się
z poszukiwaniami białego drzewka i czarnych ozdób, a potem zobaczyłam TEN efekt, zapragnęłam mieć to u siebie. 
Jak pewnie wiecie, albo i nie, w październiku wyjechałam na studia do Lublina. Nie mam tam żadnych ozdób, nie mam choinki, nie ma tam TEGO klimatu. Nawet się o to nie starałam, bo po co, jak na prawie miesiąc zostawiłam tamto miejsce i wróciłam do domu. Moi rodzice postanowili zrobić mi niespodziankę w postaci remontu pokoju. Dzielnie pracowali w moim kącie przez ponad miesiąc, aby wszystko dopiąć na ostatni guzik i żeby było idealnie kiedy przyjadę. Jest idealnie. Tak jak chciałam. Ale kiedy weszłam do pokoju zaraz po powrocie i otworzyłam drzwi do nowego pokoju, to nie ważna była konsolka do pracy której początkowo nie chciałam a idealnie się tu wpasowała, nie ważne były słodkie podusie, cotton balls'y czy szklana kula z misiem, ważna była ONA. Moja mała, biała, choineczka z czarnymi ozdóbkami którą sobie wymarzyłam. 
Także i z Wami się nią dzielę. Wstawiam zdjęcia, ściskam, pozdrawiam, i wracam do tworzenia albumów. 

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Hej!
Cieszę się, że wpadłeś na mojego bloga i będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz komentarz. Jeśli coś Ci się nie podoba, bądź masz jakieś uwagi to napisz mi to tutaj bądź w mailu, zobaczymy co da się z tym zrobić. Dziękuje za wszystkie komentarze i obserwacje! ♥