Ten o warsztatach decoupage. Blogmas #1

O 6:30 kiedy się obudziłam, już wiedziałam, że ten dzień nie będzie należał do najmilszych.

Za oknem śnieg, wiatr i minusowa temperatura. Niby nie powinno mnie to dziwić, w końcu jest grudzień, zima! A niedługo święta... ale mamusiu! Żeby zaraz serwować nam taką pogodę i to jeszcze w jedyny dzień kiedy mam zajęcia na 7:30? Połowy grupy nie było - grad, śnieg i wczorajsza śnieżna burza z piorunami skutecznie unieruchomiła trolejbusy, przez co cała komunikacja mocno kulała... 

Dzień jakoś mijał a pogoda nie ustępowała... mówi się trudno, niechętnie, ale się mówi. Popołudniu za to dostałam swoją 'nagrodę' w postaci kursu decoupage organizowanego na mojej uczelni. 
'Kurs' to chyba zbyt mocne słowo. To był zaplanowany czas dla grupy ludzi, która wspólnie postanowiła pooklejać serwetkami pudełka i inne pierdółki. Całość trwała 3h. Brakowało mi trochę w tym wszystkim pewnej organizacji, kilku słów wstępu co to tak właściwie jest ten cały 'decoupage' i z czym to się je. No ale co ja się będę wychylać, nie ja organizowałam, a ludzie którzy przyszli z ciekawości zobaczyć co to to jest, zawsze przecież mogli robić pudełka na chybił trafił,
a nóż się uda dobrze przykleić serwetkę...
Stworzyłam dzisiaj drewniane pudełeczko z motywem wieży Eiffla i dwie podkładki z  tym samym wzorem - kocicą w barokowej sukni, która jest przecudowna ♥ Tu też brakowało mi materiałów. Znaczy spodziewałam się, że dostaniemy drewniane elementy, farby, klej, lakier, serwetki i jakieś brokatowe pierdółki, ale po cichutku liczyłam na prace z mgiełkami czy z pastami strukturalnymi... no, już zwykły lakier do spękań by wystarczył... a tu nic, tylko podstawy podstaw :(
Niemniej jednak z efektu końcowego jestem zadowolona i moje drewniane twory już czekają zapakowane w walizce aż zabiorę je do domu (dobra... podkładki czekają na skończenie, ale ogólnie jestem zadowolona z tych kocić ♥). 




Całe pudełeczko utrzymane jest w pudrowym różu, bieli
i szarościach. Dookoła wieczka przykleiłam ozdobne, 'lustrzane' cekiny, które ładnie odbijają światło,
a w środku pudełeczka znajduje się drewniane serduszko, które moim zdaniem idealnie dopełnia całość. Serwetkowa pani którą postanowiłam przykleić na pokrywkę świetnie wpasowała się w mój romantyczny zamysł, jednak kolor jej sukienki nie pasował - przemalowałam. Całość moim zdaniem wygląda delikatnie i dziewczęco, może pudełeczko stanie się czyimś prezent pod choinkę ? Kto wie! 

Jak Wam się podoba? 
Buziaki,
M.



CONVERSATION

7 komentarze:

  1. Ja wczoraj dowiedziałam się o tej metodzie, fajna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  2. kiedyś byłam opętana jeżeli chodzi o decupage, a każdy tego typu prezent lądował w mojej zacnej witrynie, bo miałam koleżankę, która uwielbiała dekorować przeróżne przedmioty, a najchętniej robiła to... z butelkami i słoikami XD więc sobie wyobraź, że w witrynie w mojej samotni w Zabrzu miałam jakieś 30 słoików i butelek z różnymi aniołkami, gwiazdkami i innymi XD

    OdpowiedzUsuń
  3. cieszę się, że mój ślubny post Ci się podobał i dziękujemy bardzo za życzenia, Lusinatorko <3

    OdpowiedzUsuń
  4. wiosną w górach jeszcze nie byłam, zimą w sumie tylko przejeżdzałam, bo jestem taka utalentowana, że nie umiem jeździć na nartach XD

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam the sims 4 i 2, ale dwójki jeszcze nie zainstalowałam na nowym kompie i chyba tego nie zrobię, bo znowu przepadnę na miesiąc. Simsy 4 są fajne... ale dupy nie urywają, o!

    OdpowiedzUsuń

Hej!
Cieszę się, że wpadłeś na mojego bloga i będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz komentarz. Jeśli coś Ci się nie podoba, bądź masz jakieś uwagi to napisz mi to tutaj bądź w mailu, zobaczymy co da się z tym zrobić. Dziękuje za wszystkie komentarze i obserwacje! ♥